Przebudzenie

Zasnąwszy spowity w szarej mgleMiałem się już nigdy nie obudzićMiałem nie ujrzeć porannego blaskuNie poczuć rozbudzającego chłodu Z mgły smutnej z mgły leniwejPrzed mym okiemKorytarz się wyłoniłPrzed okiem gdyż drugie jakby w kołysance śpiącej Dotknąwszy jego brakStał się bardziej nierealnyKrew koloru rubinów w koronachOstała się ino na opuszkach palców jako Czytaj dalej

Wstąpienie

Szepty wokoło cicho krzycząW każdym naszym słońcuChowamy mroczny księżycJakby maska na nasze serca Szepty słyszę cicho krzycząceW każdym z nasKsiężyc chowamyCzarny jakby słońce zgaszone Krzyk szeptów ogarnął mą głowęPo przekroczeniu progu domuW każdym naszym słońcuKrzyk dziewczyny za ściany przeszywa głowę Zabrudzone białe ścianyZ każdym jej słowemPrzybierają mroczniejsze kształtyJej głos tak Czytaj dalej

Wyroki

Przeczytałem łez pełną kartkęWymiętą wypalcowanąPióra tuszu odciski palcówPrzeczytałem śmiercionośną laurkę Pełno moich wspomnieńPełno moich złościKartkę wypełnionąMoim potem pełnym nienawiści Jeśli w słowachZakochać się możnaTo uroczystym wskazem przysięgamW kochankach przebierać można Oczywiście że możnaIle to już pięknych światów nawiedziłemIle to już razy w poetyce się kochałemOczywiście że można Czasem gubię zapalniczkęKlucz Czytaj dalej

Akceptacja

Ostatnie okoPrawdę nim widzęOstatnim okiemCoraz słabiej patrzę A patrzę na krewOplatającą me dłonieW między czasie spoglądającNa powieszonego siebie w papierowej koronie I tak stoję na rozdrożuPomiędzy stalowymi drzwiami zwanymi TajemnicąA odbiciem huśtającego się obliczaPrawdziwego zła i dalszego bycia Ostatnim okiemCoraz słabiej patrzęTak jak ta lalkaCoraz słabiej się kołysze Zbyt długo Czytaj dalej

Kolacja

Ogień tańczący w kominkuZ białego kamienia wykutymOświetla wyszczerzone łbyLudzi buców i panów Moim imieniemBędzie wasz strachOczy benzyną zalanePłonie wasz świat Nad kominkiemRdzawy mieczObcinacz waszych główZa oknem wojny chór Tako widzisz ot mój domBeż życia z życiem dzielący dwórŻyję tu sam ze ścianą łbówZ ich krawatów stworzyłem tobie sznur Na stole Czytaj dalej

Obserwator

I tak już się nie odzywamPrzez okno patrzącW mgłę gęstą przez pochodnie podpalanąI tak już wieczność spędzam Nie ma dzisiaj dniaI siedzę i patrzę w płonące oczyZa mną Kurtyna teatr życiaNie ma dzisiaj nocy Utknąwszy przy boku śmierciPrawdy zaznawszyObserwować mi jeno dane te hulankiGdzie wszyscy wzajemnie sobie stosy… zabawa w Czytaj dalej

Koniec

Strasznie Cię nienawidzęAle dziś chce wysłuchaćTwej kołysanki śmiertelnej bajkiDziś usnę z tobą choć nie chcę Strasznie Cię nienawidzęChoć mnie od laty intrygujeszA dziś zgłębiam twe tajemniceZa koniec męczącego życia toasty wznoszę Powoli zaczynam kochaćPowoli sen opuszcza powiekiMogę powoli sam odetchnąć i skończyćTkwienie w koszmarze złudnych nadziei Cholernie Cię kochamTwe ciało Czytaj dalej