Nadszedł ten czas, kiedy chce się podzielić swoją wiedzą na temat przywództwa, pracy w zespołach i proaktywności. A więc, ten wpis pozwoli Ci zdobyć doświadczenie w przewodnictwie nad grupą czy zespołem, da możliwość pomocy przy obieraniu ścieżki życiowej, aż po zdobycie dziewczyny. Serio. Najlepiej jest teraz zacząć od komunikacji bez przemocy.

 

Komunikacja bez przemocy

Taka komunikacja jest najbardziej potrzebna, gdy chcemy aby nas słuchano i robiono to o co prosimy. Jeżeli będziemy krzyczeć i rozkazywać nadmiernie to nigdzie nie zajdziemy. Podam przykład mojego ojca. Jak przyjdzie mi do pokoju i od razu zacznie dyrygować, „łap się za odkurzacz!” to oczywiste będzie to, że mi się już odechciewa tego robić. W takich momentach najlepiej jest rozmawiać na spokojnie, a jeszcze lepiej będzie jak poprosimy lub powiemy to w sposób nie atakujący. Warto tutaj znać język miłości. Są to cztery słówka: widzę, słyszę, czuję, podoba mi się to. Wykorzystując je w zdaniach, kierowanych bezpośrednio do danej osoby, jest strasznie wielka szansa na powodzenie. Podam przykład.

Codzienne typowe rozkazy

Wchodzi chłopak (dajmy mu na imię Arek) do pokoju, który dzieli z młodszym braciszkiem. Widzi, że jest tu straszny bałagan i chce aby młody posprzątał po sobie. Arek podniosłym głosem rozkazuje bratu
-Posprzątaj ten burdel!
Młodzik oczywiście pyskuje albo mówi, że mu się nie chce.

A teraz językiem miłości.

Arek ponownie wchodzi do pokoju i dzieje się ta sama sytuacja.
-Widzę, że jest tu straszny bałagan. Czuję się tu źle. Podobało by mi się, gdyby było tu czyściej.
W tym momencie młody dostaje do makówki sygnał, że lepiej jest posprzątać, bo faktycznie nie jest za fajnie.

Cały dodatkowy aspekt tej mowy to potrzeba zauważenia odbiorcy. Dobrze wszyscy wiemy, że ludzie chcą być zauważeni. Więc zwracając się do kogoś w taki sposób, musimy „tę osobę zauważyć”. Ale uwaga! Nie możemy tej osoby opisywać ani komplementować tego co robi. Powiem to na przykładzie, który powiedziała mi moja nauczycielka na kursie.

Było sobie kiedyś czterech kumpli. Byli to młodzi, dobrze zbudowani i przystojni mężczyźni. Oczywiście ich stosunek do kobiet był słaby. Traktowali je jak przygody jednej nocy. Ale jeden z nich, pewnego razu zobaczył w klubie przepiękną dziewczynę i się w niej zakochał. Podszedł do niej i powiedział.
-Widzę, że stoisz tu całkiem sama i nie słyszę abyś z kimś rozmawiała. Czuję, że miło będzie z tobą pogadać. Podobało by mi się to, gdybyśmy spędzili razem chwilę.
W tamtym momencie dziewczyna się zgodziła, a oni do dziś są małżeństwem.

Chłopak sprawił, że dziewczyna poczuła się zauważona. To sprawiło, że chętniej chciała z nim pójść i porozmawiać, a on miał możliwość poderwania jej i wyznania swoich uczuć. Nawet jeśli nie mamy jakiegoś celu, to używajmy tej mowy w codziennym życiu do innych. Podejdźcie do koleżanki lub dziewczyny (albo kolegi lub chłopaka) i powiedzcie mu „Widzę, że jesteś dziś uśmiechnięty i czuję jak wspaniale możemy spędzić czas”. Zobaczycie, że to sprawi na ich twarzach uśmiech z miejsca. Dopiero po tej lekcji na kursie zauważyłem, że moja nauczycielka od języka angielskiego, też używa języka miłości na każdej z naszych lekcji. Obiecuje wam po sobie, że to działa. W końcu sam wychodzę z lekcji z bananem na ustach.

Proaktywność

Aby osiągnąć swój cel, albo nawet cele, to trzeba zabrać się za siebie i tylko za siebie. W to zadanie w chodzi właśnie wymieniona proaktywność, czyli branie odpowiedzialności za siebie i swoje czyny. W tym miejscu powiedzcie sobie jaki jest wasz cel na teraz, a rzeczy które omawiamy piszcie na kartce, po to aby móc ją powiesić gdzieś na ścianie i codziennie ją widzieć.

Na proaktywność składają się trzy ważne punkty:
Hensei
-odpowiedzialność za własne czyny
-nakierowanie na cel
-brak bierności

Iigai
-siła napędowa (czyli co jest waszą siłą napędową i co sprawie, że chcecie coś robić)

Sisu
-wytrzymałość
-upór
-siła woli

Jeżeli każdy z tych punktów macie w swoim życiu na sto procent to jesteście proaktywni. Zróbmy sobie takie jedno zadanie. Ja powiem kawałek zdania a wy musicie je dokończyć według własnego celu

Moją misją jest…
Będę się starał…
Zależy mi na tym…
Moje cele…
Chce…
Za pięć lat będę…

Na moim przykładzie to wygląda tak:
Moją misją jest wydanie książki z poezją.
Będę się starał działać i pisać jak najlepiej.
Zależy mi na tym, aby podobało się ludziom to co piszę, ale abym pisał to co czuję.
Moje cele to napisanie dużej liczby poematów, wraz z kształceniem mojej wiedzy w tym kierunku.
Chce dość do perfekcji w tym co robię.
Za 5 lat będę wydawać kolejną książkę.

Postawmy przed sobą nasze wartości, na przykład sumienność, uczciwość, rzetelność, cierpliwość, waleczność, satysfakcja. Podajcie swoje wartości, które bierzecie na cel.

Cała ta proaktywność, to dostrzeżenie samego siebie i wyniesienie się ponad kompleksy i niedoskonałości. Każdy z was jest doskonały. Musicie odrzucić wszelkie problemy typu, „mam za gruby” brzuch albo „jestem totalnym idiotą i nie dam sobie rady”. Trzeba sobie powiedzieć „dam radę!”, „zrobię to!”, „wyglądam cudnie!”. Tylko pamiętajcie, że nie może to się przerodzić w sarmatyzm na górze własnego ego. Wszystko co robicie musi mieć pozytywne znaczenie.

Proaktywność jest też sposobem wyznaczania własnej drogi rozwoju. Pozwala nam określić co chcemy w przyszłości robić i jak do tego dojść. Droga do celu nie zawsze jest prosta i o tym trzeba pamiętać.

Sztuka autoprezentacji

Zawsze jeśli chcemy aby nas wysłuchano, musimy się zaprezentować z jak najlepszej strony. Aby wywrzeć na innej osobie pierwsze wrażenie wystarczy około jedenaście sekund. To naprawdę mało. Oczywiście jeśli nam nie wyjdzie, możemy się poprawić ale trzeba się postarać. Powiem teraz coś okropnego, ale tak niestety jest. Aż w sześćdziesięciu procentach, na pierwsze wrażenie, składa się nasz wygląd. Niestety ludzie najpierw oceniają to co widzą, czyli nasz ubiór, naszą postawę i twarz. To jak wyglądamy jest bardzo ważne przy autoprezentacji. Ubrania trzeba rozważnie dobierać do miejsca i czasu. Nasze włosy też nie mogą wyglądać jak z cyrku. Pewien uczony raz zrobił eksperyment (było to powiedziane na historii w podstawówce). Przyszedł przed tłum profesorów ubrany jak istne dziwadło i mówił naprawdę mądre rzeczy, lecz niestety nikt go nie wysłuchał. Następnym razem był ubrany na poważenie, jak na uczonego przystało. Wszyscy wiedzieli o czym była mowa i byli pełni podziwu. To jest właśnie nasze sześćdziesiąt procent. Reszta to nasza komunikacje werbalna i niewerbalna. Werbalna, czyli to jak się posługujemy mową. Jeżeli będziemy się bardzo jąkać lub przeciągać głoski to yyyyyyy zaczniemy być yyyyyy dla innych irytujący podczas yyyyyy słuchania. Oczywiście trudno jest to zauważyć u samego siebie. Najlepiej jest się nagrać i odsłuchać. W tedy wychwycicie wszystkie błędy w wymowie. Pewno jak w telewizji oglądacie polityków, to słyszycie to przeciąganie z ich strony. Następna jest komunikacja niewerbalna, czyli nasza postawa ciała i to jak zwracamy się do widzów czy słuchaczy. No pewne jest to, że trzeba być wyprostowanym i pewnym siebie. Gestykulacja jest mile widziane, o ile nie zaczniemy machać rękami udając łabędzia. W wielkiej mierze ważny jest kontakt wzrokowy. Oczywiście nie możemy patrzeć przez pięć minut w oczy jednego widza bo poczuje się on niezręcznie. Patrzmy na nich wszystkich, oblatujmy ich wzrokiem na spokojnie. Nie spoglądajmy w ziemię i nie uciekajmy wzrokiem za okna czy do ścian. Wiem, że jest to trudne, bo sam mam rozbiegany wzrok jak przemawiam. Na kursie, gdy miałem się autoprezentować, wypowiedziano mi właśnie ten błąd. Tutaj najlepszym sposobem jest przemawianie do siebie przed lustrem i ciągła praktyka wśród ludzi. Jeżeli mamy zamiar chodzić po scenie czy innym miejscu gdzie występujemy, to tylko w tedy, gdy robimy przerwę w wypowiedzi i to mało kiedy. Jasne jest to, że nie mamy stać w miejscu jak kołek i się nie ruszać, ale też nie biegajmy jak zając po polanie. Trzeba w tym znaleźć złoty środek.

 

Mam nadzieję, że moja wiedza będzie przydatna w waszym życiu i zdobywaniu osiągnięć. To co napisałem to najważniejsze rzeczy w skrócie. Zapraszam do dzielenia się swoją opinią na ten temat.