Wczesna pobudka i… sprzątanie. Jak ja tego nie lubię, ale niestety trzeba. Jak zawszę w sobotę ja i moi rodzice sprzątaliśmy dokładnie cały dom. Odkurzyłem każdy kąt i umyłem wszystkie lustra. Po sprzątaniu poszedłem z Nati coś zjeść, czyli śniadanie.

Po śniadaniu przez następną godzinę grałem na skrzypcach i męczyłem uszy mojej wybranki losu. Moja mama postanowiła ponownie mnie nagrać dla uwiecznienia postępu i faktycznie, gram lepiej niż na początku.

Po grze Natalia poszła do domu po nowe ubrania, bo planujemy iść w końcu na ten basen. Dziś nie byliśmy bo pogoda nie dopisała. Gdy siedziałem w domu sam napisałem nowy wiersz, który z resztą pojawił się już na blogu pod tytułem „Harmonia”.

Gdy Nati wychodziła ode mnie to umówiliśmy się u mnie do szesnastej. Najśmieszniejsze jest to, że przyszła przed osiemnastą. Do tego czasu albo to siedziałem sobie przed komputerem albo majstrowałem przy starym rowerze.

Po moim długim oczekiwaniu nareszcie mogliśmy do oglądać nasz serial, a przynajmniej taki był plan. Gdy skończył się jeden z ostatnich odcinków na fabularnie trzymającym w napięciu momencie Natalka postanowiła wyjść do sklepu po picie. Lekko się podroczyłem ale poszedłem. Wracamy do domu z niecierpliwością i zaciekawieniem dalszego końca, a ty nagle moi rodzice oznajmiają, że teraz oni będą oglądać swoje seriale. Jak jutro nie obejrzę następnego odcinka to się zdenerwuję. Już mam masę spekulacji co się może wydarzyć.

Teraz trzeba iść pod cholernie zimny prysznic, bo w nocy ta duchota i gorąc nie dają normalnie spać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

5 × 5 =