Przez ostatnie kilka dni nie było żadnego pamiętnika. To dlatego, że starałem się napisać nowy wpis, na temat mojego kursu. Efekt nareszcie można przeczytać na blogu a ja mam nadzieję, że choć krótki to pomoże to komuś. Dopiero wczoraj skończyłem i postanowiłem, że opublikuje moją pracę. Dodatkowo napisałem wiersz, który wpadł mi do głowy, gdy wracałem ze sklepu. Strasznie chciałem posłuchać jakiejś muzyki ale nie miałem słuchawek, więc najpierw zacząłem śpiewać a potem utworzyłem wiersz. Całą drogę do domu powtarzałem go sobie w głowie, aby tyko czegoś nie zapomnieć. Gdy dotarłem, dosłownie rzuciłem pizzą do piekarnika i pobiegłem do pokoju aby napisać nowy poemat.

Wczorajszy dzień za to był mniej efektywny. Około południa wyszedłem z Natalką na dwór, bo zaprosiłem ją na lody. Niedaleko mojego byłego gimnazjum, są sprzedawane przepyszne lody. Robią je na miejscu a codziennie można spotkać inne smaki czekające tylko na nas. Natalia wzięła gałkę mohito i oreo, a ja mohito i różę. Pychota! Cały ten czas byłem jeszcze z psem, aby nie siedział zbyt długo na dworze. Stary i wielki doberman, co zwie się Luna. Oczywiście psisko też dostało polizać chłodnej rozkoszy. Potem udaliśmy się do foodtrack’a, bo Natalka nie jadła śniadania i była głodna. Ja w tym czasie poprosiłem o miskę i kupiłem wodę dla psa. Luna ochlapała wszystko co się tylko dało i przyciągała tysiące spojrzeń. Mijała już druga godzina naszego spaceru, a było dość upalnie. Mojemu psu już nie chciało się nawet wstawać z cienia i iść gdziekolwiek. Natalka poszła już do domu a ja musiałem się ciągnąć z psem, bo był zmęczony i zgrzany. Przez prawie godzinę wracaliśmy do domku. Trzygodzinny wypad na miasto dał się we znaki. Postanowiłem, że jak będzie tylko okazja zabiorę siebie i Natii do aquaparku. Resztę dnia się leniwiłem i szukałem pracy. Oczywiście skutki były marne.

Dzisiaj wstałem o trzynastej myśląc, że jest dziesiąta. Zjadłem śniadanie i kupiłem części do zepsutego tableta. Pomyślałem, że przyda mu się naprawa, a dodatkowo będzie to dla mnie jakaś lekcja. Okaże się, że naprawianie telefonów czy tabletów, nie jest wcale takie ciężkie. Teraz czekać tylko na kuriera i do roboty. Natomiast jutro, może uda mi się wybrać na basem, który sobie wczoraj obiecałem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

nine + nine =