Dzisiejszy dzień zacząłem z nagłym wciśnięciem pedału gazu. Miałem obudzić się o szóstej aby móc w spokoju wyszykować się do szkoły. Niestety, ja lubiący spać, otworzyłem oczy dopiero o siódmej, mając pociąg za pół godziny.

Ubrałem się na szybko i wyskoczyłem z domu. Oczywiście będąc już na stacji usłyszałem komunikat, że pociąg do Częstochowy jest opóźniony aż dziewięćdziesiąt minut.

Gdy już dotarłem do szkoły z moim „spóźnieniem” nie było mnie na dwóch pierwszych lekcjach. Reszta szkolnego czasu nie miała dla mnie żadnych niespodzianek, co pod koniec doprowadzało mnie do szału i nudy po uszy. Na lekcji systemów z teleinformatyki, dowiedziałem się, że za tydzień ma być dzień sportu u mnie w szkole i nie będzie lekcji, lecz zorganizowanie szkoły wpływa na moją niewiedzę dotyczącą ogólnych informacji o tym dniu.

Powrót pociągiem urozmaiciła mi grupa rowerzystów, choć grupa to za mało. To wyglądało jakby jakiś rolnik przyszedł ze stadem krów, nie chcąc tu nikogo obrażać. W kilka chwil cały pociąg był wypełniony rowerami i ich jeźdźcami. Oczywiście na każdej stacji, gdy drzwi wagonów się otwierały, ich rowery zaczynały się wysypywać. Istne dantejskie sceny.

Resztę dnia spędziłem na dalszym tworzeniu bloga więc nie pochwale się cudnymi historiami z tym stworzonymi.

Ciekawe co przyniesie mi jutrzejszy dzień.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

seven − two =