Głowę na ramieniu kładzie
Słucha jak dźwięcznie
Czytam księgę
Pełną powieści mordęgę
Wsłuchuje się w każde złe słowo
Rozkochuje w sobie dobro
I piękną na ramieniu buzię kładzie
Powoli zasypiając wśród włosów nieładzie
A ja czytam jej dobranockę
Dłużącą się powiastkę
Gdy śpiąca do ostatniej strony doczekała
Przez sny i zamknięte oczy słuchała
Tytuł ukazałem
Że swój testament jej przeczytałem


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

3 × 1 =