Umieram a dalej żyję
Kolejny raz rano się truję
Myślami bycia dla kogoś większą wartością
Ostatni cios kurtyna zadaje nazywając to miłością

Idąc spać znowu się zabiję
W snach szubienicę wybuduję
Nazajutrz reinkarnacja
A i tak skazi się głowa moja

Żyję z kamienną twarzą
Uśmiecham się gdy moje łzy umierają
Zachodzą czernią oczy
Sprawiłem że nie widzę blasku nocy

Odcięłaś mnie z drzewa by znowu powiesić
Odcięłaś mi serce bym nie mógł miłości dożyć
Przytroczyłaś mi skrzydła bym do piekła zleciał
Dałaś mi piłę bym z bólem sobie je wyrywał

Umieram a dalej żyję
Kolejny raz rano cię nie widzę
Myśli zapomniały już o tobie
Uciekłem i zostawiłem jedynie sznur na sobie




Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

5 × two =