Tańczmy wokoło beztrosko.
Póki gra muzyka
A sił nam starcza.
Czemu wszyscy tacy bladzi?

Wtem pojawiam się na polach.
Bez traw i bujnych krzewów,
Dźwięku owadów głuchy ton.
Na buty obłocone spojrzałem.

W ten z oddali morza szum nadchodzi.
Mamo, mamo! Wata cukrowa kolorami pachnie!
Niestety pieniądze nie jabłka na drzewach rosnące.
Ale wata! Ten słodki smak.

Czemu uszy tak mocno bolą,
Gdy ambulansu kogut pieje?
Zapach cukru z wzniesionym kurzem się miesza.
To samochód na drzewie kłęby gęste wzbija.

W szpitalnych salach jej nie widzę.
Gdzie to w chowanego z synkiem się zabawia?!
Gdzie to ci lekarze tak szybko pędzą?
A co to nagle światło zgasło?…

Tato, tato! Wata cukrowa cudnie pachnąca!
Pachnie latem. Mama cukrów nie znosiła…
A kiedy to wróci cała?
Lalkę zszyjesz młody, ale już bez duszy…

Ach ciepła kołdra rany łagodzi.
Wstaje złóżka…
Czy to ja się obudziłem?
Jawa czy sen jak mgła czy życie…


Ostatnio zacząłem czytać książkę, Stephena Kinga „Bastion”. Jeszcze jej nie skończyłem ale już sam początek wciąga na tyle mocno, że można śmiało pochwalić dzieło „króla horroru”.
Jedna z postaci w pewnej chwili ma delirium, czyli majaczenie. Wydaje jej się, że jest uczestnikiem jakiś wydarzeń, niekoniecznie dobrych i szczęśliwych. Zaciekawił mnie ten temat szczerze mówiąc.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

three × 5 =