Wczoraj byłem komikiem na scenie.
Bawiłem w ludności sercach pochwycony
Niczym malarz cudnym pędzlem opatrzony.
Zabawnie było, lecz… skończenie.

Dzisiaj jestem kuglarzem złowrogim.
Zdenerwowany psikusy i złość strojący…
Ależ ja jestem irytujący.
Świat mnie okradł, gdy jestem człowiekiem ubogim.

Jutro za to stanę się wolny.
Z dala od życia po tygodniu uśpiony,
W łożu leżąc nic nierobiący.
Przyjdzie poniedziałek, będę wściekły… pracujący.


Zawsze tak jest. Najpierw jest przyjemny weekend i nic się nie robi z lenistwa, a tu nagle łup… poniedziałek przywala kijem prosto w skroń. W czasie oczekiwania na ponowny wolny dzień, człowiekowi towarzyszy masa humorów. Czasem się śmieje, a czasem chce mordować w złości. Różnie bywa 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

four × 5 =