Świat nie do życia.
To nie dla dorosłych miejsce.
Oczy ptakom wypadają,
Gdy dzioby na kościach tępią.
Matka swoje dziecko
Szkłem nakarmiła,
Kryształ na lustrze
Krainę Czarów rozkruszyła.
Ludzie na ulicach
Płoną na stosach.
Wojna.
Wojna,
Taniec seks,
Uśmiechnięta morda.
Człowiek z bałaganem
W swojej głowie,
Nie wie czy da buziaka
Swojej żonie.
A może da jej w mordę,
Przepraszam…
Twarz,
I że to jej wina powie.
Świat nie do życia.
To nie dla dzieci miejsce.
Rodzone w czarnych workach,
Wyprute z matczynego łona.
Zanim nauczą się chodzić
Klikają w telefon,
Aby dorosłość zdobyć.
Wchodzą na Tindera,
Aby męskość zobaczyć,
Dziewictwo stracić.
Wyprują flaki
I psa zabiją,
Aby strachu się wyzbyć.
Biegnij.
Biegnij,
Psino marna,
Mocno krwawi twoja rana.
Nie masz plasterka
I nie masz wsparcia.
Nie ma pomocy
Do wspólnego umierania.
Nadszedł czas umierania.
Niechaj rozpoczną się błagania!



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

13 − 11 =