Powieki na oczy opadają
Ciemność wszystko ogarnia
Lekki prześwit strugi światła
Czas szybciej ucieka

Po chwili na nowo oczy rozbudzone
Niczym szklane kule rosą oblane
W blasku słońca tęczówki się mienią
A źrenice zmysły rozbudzają

Mrugną chwila krótka przelotna
Lecz przegapić wszystko można
Wystarczy raz coś z oczy stracić
I jak dymu z ogniska na wietrze zniknie


Czasem się zdarza, że wystarczy jedno mrugnięcie oka i coś potrafi zniknąć. Raz miałem tak z pociągiem. Nie żartuję.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

2 × 1 =