Są takie miejsca na świecie,
gdzie połacie zielonego urodzaju,
pielęgnują oko człowiecze.

Są i takie, gdzie ziemia płacze,
pod ogromem machinerii
i ludzkiego buta.

Poszarpany grunt, czerwienią
się przepełnia i pochłania,
kolejny grad humanistycznej agresji,
przepełnionej ideami dobra.

Ludzie różnicą mowy podzieleni,
sieją ziarno juszej plagi
stworzone z własnych ciał,
mówiąc, że to dla dobra ogółu.
Ich wybielałe piszczele,  na ziemi

zastąpią gałęzie drzew połamane.
A my, na zielonych pastwiskach
nie widzimy tych co za nas nie śpią,
abyśmy my mogli śnić piękne dni i dobra wszelakie.


W sumie to jak patrzę na te poniszczone dzielnice w wielkich miastach i to jak wygląda tam krajobraz, to nie zawsze jest pięknie, prawi w ogóle. Lubie jeździć na wieś i chodzić uliczkami małych klimatycznych miasteczek. Tam taktycznie potrafi być pięknie, nie ma tysiąca plastików na ziemi i miliona wyzwisk namalowanych na ścianach. Oczywiście nie mówię, że cywilizacja jest zła i wolałbym bez niej żyć, lecz da się ogarnąć cały ten bajzel.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

11 − 7 =