Wpadłem w miłość anielską,
Miłość bezkresną
I bardzo bolesną.
Poczułem radość cielesną,
Radość jedyną
W bliznach ukrytą.
Dałaś mi linę grubą,
Linę długą
A na wisielca zbyt słabą.
Dałem miłość diabelską,
Miłość cielesną
I tak bardzo prawdziwą.
Po co te uczucia
Co zmartwieniami się stały,
I gdy tylko były
Rany się pojawiły
Płytkie.
Nie głębokie,
A jednak do duszy
Sięgające.
Gdzieś tam rozcinały,
Ciemność anielską
Z światłością diabelską.
Po co to pisać
Chorą ręką,
Niesprawnym umysłem,
Myśli wstęgą
Tak grubą,
Że zasłania moje JA
Teatralną kurtyną.
I znów wpadnę w miłość anielską,
Miłość bezkresną
Co ze mną zawiśnie
A kruki oczy nam zeżrą.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

czternaście − dwa =