Poznaje twe myśli.
Czarny romantyzm
I różowe liny.
Zamiast iść do kina
Kradniemy cudze listy.
Czytamy je w polu,
Gdy gasną gwiazdy,
Śmiejemy się jak nigdy.
Siedzę w pokoju,
Huśtawka nastrojów,
A w ustach smak benzyny.
Błyszczą się iskry,
Trzeszczą zapałki
Rozpalone w głuchej ciszy.
Płonę na stosie,
Odpalasz od niego szluga
I kładziesz na mnie swe dłonie.
Patrzysz jak płonę
I albo Ciebie wciągnę,
Albo stos pod kołdrę zabiorę.
Codziennie mi mówisz,
Że kiedyś tego zabraknie,
Ja nie wiem co w tedy zrobię.
Sam ze sobą,
Gwiazdy nad ziemią,
Pod którą mnie w końcu zakopią.
Albo uwolniony,
Szalenie żywy w świecie,
Gdzie wszyscy nie żyją.
Z blizną pod czaszką,
Bluzą podartą,
Nie zatańczymy kiedy nam zagrają.
Jesteś moją małą
I zabiłbym Cię,
Gdyby nie to, że ostatnią.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

12 + 7 =