Patrzę…
Wpatruję się,
Sam nie wiedząc w co.
W kobietę.
Moją muzę, tudzież modelkę.
Wzrokiem dotykam jej ciało
I zatrzymuje się.
Na wspólnym ud dotyku.
Na biodrach
Ciasno związanych.
W przerwie, na myśl
O jej łóżku,
Zawisnąłem na ramionach.
Wzdycham…
Zamyślam się,
Sam nie wiedząc nad czym.
Nad szczęściem.
Nad uniesieniem lub utonięciem.
W jej włosach nosem utkwieniem,
Ręką temperatury podniesieniem.
Objawiły się brudne myśli.
O dłoniach delikatnych
Za plecami.
O pozycji z ugiętymi kolanami.
O ziemnej podłodze
I gorącymi gwiazdami.
Nie jestem romantykiem,
Bo oddałbym jej swoje tatuaże.
Bo dotykamy ustami
Skroplonymi tanim winem.
Bo nie jestem zwykłym kochankiem,
Lub nie gorszym listonoszem.
Podchodzi…
Tańcząc przybliża się
Z drinkiem.
Potężnym Jagermaistrem.
Upijam oczy szkarłatne,
Włosy z nerwów wyblakłe.
Nie myślę o pocałunku,
Gdyż całuję.
Nie myślę o udach,
Gdyż sama je na mnie kładzie.
Nie myślę o łóżku,
Gdyż…
Dopiero jutro zemną z niego wyjdzie.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

1 × five =