Stoi przede mną
Piękna,
Namiętnie zgrywająca
Niewinną.
Czasem myślę,
Że bym ją zabił.
Czasem myślę,
Że bym ją zerżnął.
Padła na kolana
I błaga.
Błaga abym nie przestawał.
Błaga abym kochał.
Błaga abym związał.
Błaga bo nie ma dość.
Błaga bo nie chce,
Abym znał litość.
Błagam…
Ja nie mam o co błagać.
Zabieram…
Przywłaszczam jej ciało.
Przywłaszczam jej usta.
Fellatio i znów porywam.
Całą dla siebie
W łóżku skrywam.
Tam też znowu błaga,
Abym ściskał nadgarstki,
Abym się bawił i gwałcił bez maski,
Abym nie wychodził i został nagi.
Wracając patrzę
Jak leży przede mną,
Piękna.
Ubrania zdarte,
Naga.
Pośladki sine,
Uśmiechnięta.
Usta zagryza,
Niewinna.
Ona grzeczną zgrywa.
Po czasie zdaję sobie sprawę,
Że to ona mnie przygarnęła,
Demona.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

ten − ten =