Wskoczył w otchłań szaleństwa.
Wziął porwał, najpierw zabił.
Po kolei wszystko mordował.
Korony pod jego nogi padły,
Zebrał żniwa i pamiątki trzyma.
Dom ozdobiły ciała martwe.
Leżą trupie głowy na pale.
Zaszła czarna noc,
Więc i mordów kres.
Maszyny stygną na nowy dzień.
Lecz kiedyś nadejdzie chwała Boska
I natury skończy się troska.
Nie wzniesie już piły
Do głowy nieściętej!
Martwy człowiek!
Nowa era


Pomijając ludzi typu ”psychopata”, to i tak mordujemy na masową skalę. Nie siebie nawzajem ale nasze otoczenie. Gdybyśmy znali myśli drzew, to ciekawe co to by było.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

3 × four =