Najcichszy jestem
W czterech ścianach,
Najgłośniejszym krzykiem
Cisza w moich myślach.
Staje się obserwowanym
Będąc samotnym,
To paparazzi
W mojej głowie tłum.
Jakiś głos szeptem
Żyletki podsuwa
I szybkim ruchem
Mnie przeszywa.
To moja wina,
Parszywa męka.
Ja sąd
I cela.
Ja oprawca
I sędzia.
Potem zmyślona historia,
W ukryciu płacz.
Wszystko się zapętla,
Jak na stryczku zaciska.
Alkohol
I narkotyki.
Śmiech
I bijatyki.
Zawisnąłem na depresji,
Gałęzi drzewa
Z moich wizji.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

pięć × trzy =