Płynę przez oceany
burz i spokojnych wód,
rozpaczy i kochliwych dni.

Zanurzam się w swym losie
zmierzając na trakt,
walcząc z przeciwnościami fal życia,
tylko po to, aby dzielić szczęście
z drugą osobą.

Przechadzam się ścieżką żywota,
uciekając przed rozwidleniami,
które uderzają z siłą Mjolnira,
a ja, ja chce tylko iść na wprost,
nie cofać się i żyć.

Pomimo że trakt żwirem usiany,
co drażni i spokoju nie daje,
to lepsze niźli wybetonowana
autostrada śliskich głów.

Wszystkie przeciwności pokonam,
bo za nimi zawsze będzie prosta,
usiana lasami dróżka.


Pewnego dnia miałem chyba za dużo wolnego czasu. Tak się rozłożyłem na swoim łóżku że przelałem swoje emocje wynikające z mojej przyjemności w ten wiersz. Uwielbiam móc się rozleniwić i nie mieć się czym martwić. Oczywiście na początku miałem uczucie, że jest to coś podejrzane ale po paru chwilach z wielką przyjemnością to wyparłem.

Też tak macie, że brak obowiązków przyprawia was o masę pytań typu: Czy aby na pewno? Czy o czymś nie zapomniałem?

Swoją drogą jest to ostatni wiersz zgłoszony na konkurs „Odkrywamy Nowe Przestrzenie” i to właśnie ten wiersz doprowadził mnie na drugie miejsce.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

15 + thirteen =