Maszerowałem wśród płonących wraków,
Przeskakiwałem od między okopami a pojazdami
Grzejąc się w zimną noc ogniem
Leżących trupem czołgów.

Widok unoszącej się mgiełki,
Rozlanej przy ziemi jak garnuszek mleka,
Sprzyjało odczuciu zimna poranka.
Strach ma chłodny dotyk.

Popołudniu przywitałem ciepłym sercem
Pierwsze miasto co z kamienic ma różaniec.
Świst kul i choinkowych bombek trzask.
Krzyki a następnie odpoczynku noc.

Księżyc okazały wskazał kontrataku czas.
Jak spartanie trzystu nas walczyło.
Zawzięcie z siła i braterską mocą…
…DOSTAŁEM!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

19 − 5 =