Tańczyli wokoło
Nad truchłem
Skacząc wysoko,
Uśmiechy na twarzach
Widniały szeroko,
Lecz uciechy czas
Nie trwał zbyt długo.
Nagle coś rykło.
Nagle powietrze
Jakby zawrzało.
Potem ptactwo
Ku niebu wzleciało,
Korony drzew
Ku ziemi zrzuciło.
Teraz stali wokoło
Nad mym ciałem
Przestraszeni wszędobylską nocą.
Ktoś ucieka
Łamiąc wszystko.
Gałęzie, krzewy,
I wpada w błoto.
Ktoś zamiera
Czując zimno.
W oczach
Zrobiło się już ciemno.
Kumpel z bagna powieszony,
Kruki karmnik wydziobały.
Karma zatoczyła koło.
W świecie z dębowych desek
Będzie mi się lepiej spało.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

13 + 2 =