Kręgi tkwią w kręgach
I każdy zatacza się.
A ja tkwię w kręgu
Co pętla na szyi
Ściska mnie.
Powoli się huśtam
Do przodu i w tył.
Od początku
Jestem chłopcem
Co martwy był.
Widzę w lustrze
Oczy wyblakłe,
Siwe włosy
I usta szkarłatne.
Silne dłonie,
Słabe serce,
Dookoła wszystkich ranię.
Nie kocham,
Nie płaczę.
A jednak łzy ronię.
Na umór piję,
W łóżku namiętnie pieprzę.
Stałem się potworem,
Którego nienawidziłem.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

11 − 8 =