Spacerujmy z góry w dół
A ciało uniesie jakiś bóg,
Wpieprzmy się w ludzi tłum,
Pieprzmy się wśród własnych słów.
Zniknijmy z radarów
Nie znając litości,
Para kajdanek
I kilka sznurów.
Zniknijmy w ciemności
W neonowym półświatku,
To nie pierścionek.
Założę ci obrożę.
Spacerujmy z góry w dół
A ciało uniosę jak twój bóg.
Możesz mnie wołać po imieniu
Jęcząc te kilka słów.
Między nimi znajdziesz
Szczyptę miłości,
Kilka gram fantazji
Ze związaną wisienką
I silną ręką
Wśród twych ud.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

10 − 1 =