Z plecakiem na garbie,
Nie różnię się wcale
Od tego co leży
W krwi pełnej wannie.
Uczę się zabijać
I zabijam bezradnie.
Uczę się kochać
I ciągle zmieniam zdanie.
Chce pocałować
I zakładam bandaż,
Gdy krwawię.
Z ciężarem na plecach
Nie różnię się w cale
Od ciebie rozdartej,
Między kochanie
A zwykłe kochanie.
Najzwyklejsze pieprzenie,
Albo uciekanie.
Problemy znikają
W krwi pełnej wannie.
Doprowadziłem do tego,
Że zabiłem bezkarnie,
Beż świadków,
Że o dowodach nie wspomnę.
W twoim samobójstwie
Ukryte świadczenie,
Że na moich plecach
Ciężarem dodatkowym się stanie.
Ku mojej winy
Kolejny anioł
I kolejna miłość
Upadnie.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

trzy × cztery =