Uciekam w podróż.
Nie krótką,
Nie długą.
Na powrót
Do domu
Pewną,
Ale nie z taką samą głową.
Czas pakowania,
Ja już umieram.
Wsiadając do auta,
Oczy w trumnie zamykam.
Powrócę inny,
Tak samo prawdziwy
A jednak wewnątrz
Odmieniony,
Bo te wszystkie blizny
Zaleczone,
Bo te wszystkie uczucia
Zniszczone,
Pojawi się zło
Nieuniknione.
Otwieram nowy rozdział
Innej książki,
Nie czytając jej okładki,
Nie kończąc poprzedniej powiastki,
Nie myśląc o konsekwencjach
Ucieczki od łona matki.
Nie czekajcie na mój powrót.
Ja już czekam u podnóża
Walhalli wrót.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

4 + 17 =