Krew spod powiek popłynęła
I nie był to płacz z oczu
A z serca…
Z głębi morza,
Z wszystkiego co mi znane,
Z wszystkiego co tobie oddane.
Popłynąłem,
Poleciałem,
Wolnym się czułem
Jak na gałęzi wisiałem.
Tchórzem w swej odwadze,
Gdy za spust łapałem
I w skroń celowałem.
Fartem jeszcze chodzę.
Dzięki fartowi jeszcze się męczę.
Fartem spadłem z gałęzi
Na której sam węzeł zaplotłem.
Z wszystkim przesadziłem,
Bo za długo już płacze
I za długo się śmieje.
Trucizny w siebie wlewam
I bliskich uczuciami zalewam.
Potajemnie,
Na uboczu,
Głęboko w sobie pragnę
Byś skarbie jeszcze raz popatrzyła na mnie.
A to serce tak wymięte,
Tak pocięte,
Ukazało Ci
Co się ze mną dzieje.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

19 − 13 =