Dziś obudził mnie telefon mojej dziewczyny. Jej mama dzwoniła do Natalki, aby przyszła szybko do pracy, ponieważ jedna pracownica zachorowała. Nie pospałem zbyt długo, bo moja mama powiedziała, że mam iść z psem na spacer, albo odkurzać dom. Wybrałem spacer.

Idąc do naszego myszkowskiego lasu zwanego „Wierzchownią”, spotkałem kolegę z drużyny. Przypomniałem sobie, że dziś odbywa się drugi dzień zlotu harcerstwa polskiego, który organizuje moja drużyna. Ja nie pojechałem, gdyż od pewnego czasu nie miałem możliwości pojawienia się na wielu zbiórkach i nie mogłem brać udziału. Właśnie odbywała się gra dzienna, a na samym starcie lasku, przy małym mostku, stał pierwszy punkt. Spotkałem tam Huberta. Bardzo przyjemna osoba, lecz strasznie roztargniona i rozgadana. To kiedyś doprowadziło do poparzenia trzeciego stopnia na całym moim udzie i zrywania resztek skóry. Wiem brzmi okropnie, lecz ledwo co czułem. Stałem tam z nim chyba dwie godziny. Przyjemnie się gadało a dodatkowo, spotkałem masę znajomych z harcerstwa, jako przechodzące patrole.

Po pewnym czasie zadzwoniła do mnie Nati z prośbą. Chciała, abym przyniósł jej coś do jedzenia do pracy, bo była strasznie głodna. Odstawiłem psa do domu i poszedłem. Odwiedziłem kilka sklepów szukając gotowych kanapek, które Natalka uwielbia, lecz ich tam nie było. Ostatecznie udałem się do foodtrack’a i kupiłem rożek frytek. Wręczyłem jej go i otrzymałem zapłatę buziaka. Poszedłem do domu i oczywiście czekałem pół godziny na schodach, bo nie miałem kluczy a moja mama poszła na zakupy. Gdy byłem w domu była już czternasta. Przejrzałem listę ofert pracy, w gazecie myszkowskiej i postanowiłem wybrać się do Szwajcarii, na wykończeniówkę wnętrz.

Natalka przyszła chwilę po mnie, a moja mama szykowała się do wyjazdu. Nigdy nie lubię jak jedzie do Skoczowa i zostawia mnie z tatą, bo ojciec weganin nic dobrego do jedzenia nie kupuje. Jest tylko jeden dzień, gdy kupi pizze do piekarnika.

Przed siedemnastą wybrałem się z Natalią do Rossmana. Chciała kupić sobie jakieś mazidła do oczu. W samym sklepie stałem dobre kilkanaście minut. Okazało się, że nie było tego co chciała i poszliśmy do innego sklepu. Ten był już zamknięty. Z obolałymi nogami i głodny wróciłem do domku. Ja zjadłem płatki a jej zrobiłem pyszne kanapki. Chwilę pooglądaliśmy telewizje i poszliśmy poleżeć do mojego pokoju.

Zaraz zabieramy się za ostatni odcinek „Trzynaście powodów”. W końcu obejrzymy, bo ostatnio nie było okazji. A jutro praca.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

seven − 6 =