Nareszcie nadszedł ten dzień. Koniec roku szkolnego. Z uśmiechem na twarzy i piosenką na ustach, udałem się na stację PKP a następnie do szkoły.

W pociągu towarzyszyła mi moja dziewczyna, Natalka. Gdy dotarliśmy na miejsce, rozeszliśmy się w swoje kierunki. Ja i mój kolega z równoległej klasy, Sebastian o pseudonimie Broda, wraz z jego kolegami przeszliśmy drogę do szkoły i z powrotem. Trzeba było kupić jakieś kwiaty dla nauczycielek. Dopiero po godzinnym spacerku można było iść na akademię.

Co prawda, prawie wszyscy mieli na sobie garnitury, ale to ja byłem jedną z nielicznych osób, które ubrały cały komplet. Dodatkowo byłem sam jeden w komplecie trzyczęściowym. Powracając do akademii, było nudno. Tylko rozdawanie nagród, bez szczególnych występów. Minęła godzina i mogliśmy udać się z wychowawcami do klas. Tam pani rozdała nam świadectwa, a mnie i Arkowi wręczyła certyfikaty ukończenia kursu „Akademia liderów” zorganizowanego przez „Toastmasters International”.
Swoją drogą, postanowiłem, że na moim blogu opiszę własnymi słowami to czego się nauczyłem i spróbuje przekazać w pewnym stopni nabytą wiedzę.

Po rozdanych świadectwach mogliśmy w końcu wyjść ze szkoły. Ja i Radek, udaliśmy się na kebaba. Radek zamówił ostrego i zaczął się pocić oraz płakać. Wyglądał przekomicznie. Gdy nasze brzuchy były już pełne, skierowaliśmy się na stację, aby zając wygodnie miejsca w pociągu. Tam ponownie spotkałem się z Nati, gdyż wracała w tej samej chwili.

Na Myszkowie odniosłem dokumenty do domu i spotkałem się jeszcze z Mateuszem, Kamilem i dziewczyną Mateusza, Patrycją. Wszyscy znamy się z gimnazjum. Miło pogadaliśmy i pośmialiśmy się. Po udanej chwili poszedłem do domu na odpoczynek. Garniak z powrotem wisi w szafie a ja leniwie rozsiadam się na kanapie i czekam na obiad.

Nie wiem czy dam radę jutro coś napisać, bo mam zamiar udać się do Nati i leniwić się razem z nią.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

17 + fifteen =