I stało się najgorsze
Zostałem sam czego się bardzo bałem
Nie mam z kim pogadać
Nie mam kogo przytulić

Po odejściu twoim
Tylko twój zapach pozostał
Wchodząc do pokoju
W obłęd popadam

Jestem słaby jak ta koszulka
Co spałaś w niej każdej nocy
A teraz wisi bezwładnie
Bez szans no ponowne kochanie

Wszystko mi cię przypomina
Byłaś moim kwiatem
A ja tobie grunt zatrułem
Na całe życie tego pożałowałem

Taki most spalony
Wielki i potężny
Kto by pomyślał
Że jak domek z kart podupadnie


Nie wyobrażam sobie siebie, będącego samotnym. Pragnę mieć zawsze kogoś, kto będzie przy mnie i będzie kochać. Samotność jest do kitu. Tylko serce kamienne się staje.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

osiemnaście − sześć =